środa, 10 września 2014

14. Good Morning

Lajtowo, spokojnie i krótko. Po dosc długiej dla mnie nieobecności, wróciłam. Wcale nie speszyłam się po rozdziale +18. Wręcz przeciwnie, pozytywne opinie dały mi niezłego kopa. Mam głowę pełną pomysłów na dalsze rozdziały. Nie skończę szybko, o nie. Zapraszam na krótki rozdział i przypominam o możliwości komentowania.

Tak, te wasze opinie, krótkie czy długie, anonimowe czy też nie, wszystkie napędzają mnie do dalszego działania. Dzięki nim wierzę, że to co robię nie jest aż tak bardzo do dupy ;)
Na początku pierwszego rozdziału, podkreśliłam że opowiadanie nie jest pisane do końca na poważnie i pragnę o tym tutaj przypomniec.
Liczę na to, że zostaniecie ze mną do końca tej opowieści i z chęcią sięgniecie do kolejnej porcji wypocin, jaką dla was szykuję.

Zmęczona pierwszym tygodniem szkoły, Reckless Ghost xx

***

Chłodne powietrze owiało moją rozgrzaną snem twarz. Dotarło do moich nozdrzy przynosząc kojące myśli, wraz z kolejnym podmuchem wiatru. Byłem rozluźniony, ale równocześnie czułem dziwny dyskomfort. Nie miało to podłoża emocjonalnego, ja autentycznie poczułem dyskomfort w okolicach własnego zadka. Przekręciłem się na bok krzywiąc, gdy podrażniony tył szczypał mnie nieznośnie. To nie było tak, że nie pamiętałem co się wydarzyło. Doskonale kojarzyłem fakty z tego pamiętnego wieczora. Normalnie pewnie byłbym niczym huragan, rozemocjonowany rzucał się we wszystkich kierunkach nie wiedząc co zrobić z własnymi sprzecznymi myślami. Uciekłbym z miejsca w którym się znajduję i zostawił partnera. Ale nie mogłem tego zrobić, ponieważ owym partnerem był Gerard. Tajemniczy artysta, który pierwszego dnia naszej znajomości podzielił się ze mną papierosem. Był moim sprzymierzeńcem. Zachowanie Andy’ego jemu też się nie podobało. Nie ciągnęło go do narkotyków, widać że z alkoholem też nie miał problemów. Był do mnie w pewnym względach podobny. Nie tylko dlatego, że słuchaliśmy podobnej muzyki, lubiliśmy tych samych komiksowych bohaterów, czy też dlatego, że nasz styl się prawie wcale nie różnił. Po prostu podświadomie się rozumieliśmy.

W normalnych okolicznościach, zostalibyśmy przyjaciółmi. Przychodzili do swoich domów, oglądali razem filmy, wypili czasem piwko pod nieobecność rodziców. Ale to nie mogłoby się udać, bo okoliczności były nadzwyczajne. Otóż Way spodobał mi się nie tylko pod względem charakteru, on niemalże od początku pociągał mnie fizycznie. Nie mówię, że gdy pierwszy raz podał mi rękę fiut stanął na baczność i postanowiłem, że przy najbliższej okazji go przelecę. Broń boże. Jeszcze kilka dni temu przerażała mnie sama myśl o tym, że czyjś interes mógłby odwiedzić moje wnętrze, nie przypuszczałem, że takowe działanie mogłoby mi się spodobać. Jednak to wszystko się wydarzyło, zaprzeczyłem swoim dawnym przekonaniom, poznając całkiem to nowe aspekty życia. Kochałem się z Gerardem.

Przez cały czas moich długaśnych rozmyślań spokojnie przymykałem oczy. Z zewnątrz zapewne wyglądałem, jakbym spał. Emanowałem spokojem. Czasem nie rozumiem własnego postępowania. Denerwuję się jak znerwicowana nastolatka, gdy się przejęzyczę ale zachowuję zimną krew po upojnej nocy w łóżku mojego… chłopaka. Pierwszej takiej nocy w moim życiu. Jezu, mam to już za sobą. To takie zadowalające i wcale nie niepokojące. W tym momencie miałem gdzieś wszystko co działo się po za zasięgiem moich zamkniętych powiek. Jeśli teraz otworzyłbym oczy i zobaczył jego głowę miękko przylegającą do poduszki, jego lekko rozchylone wargi, takie urocze, zaróżowione, kuszące. Spanikowałbym, zacząłbym zastanawiać się nad tym, co przyniesie najbliższa przyszłość. Zacząłbym się obawiać tego, że gdy chłopak się obudzi zareaguje na mój widok negatywnie. To głupie obawy, nie był wczoraj pijany by dziś wyrzucić mnie jak pierwszą lepszą dziwkę. Wydaje mi się, że jemu na mnie zależy. Znamy się tak krótko a już tyle się między nami wydarzyło. W jednej chwili zacząłem zastanawiać się czy to nie dzieje się aby nie za szybko. Widzieliśmy się raptem kilka razy, odbyliśmy parę nic nie wnoszących rozmów. Poznaliśmy się pobieżnie, tak naprawdę wciąż mając przed oczami jedynie cień swoich postaci. Nie wiedzieliśmy o sobie prawie nic.

Mimo to ufałem Gerardowi.

W tym jednym momencie chuj strzelił cały mój spokój. Świat który ignorowałem, wrócił na swoje miejsce, bo przecież tak naprawdę wcale nie zniknął. Leżałem w łóżku Gerarda z obolałą dupą, nagi, a w domu przebywała cała jego rodzina. Do tego wszystkiego, nie mam pojęcia która jest godzina, moja matka pewnie już dzwoni na policję i opuściłem kilka godzin lekcyjnych. Zorientowałem się również, że poprzedniego wieczora Gee zamknął okno. Dlaczego więc czułem zimne powietrze?

Rozchyliłem lekko oczy wpuszczając do nich światło, którym niewątpliwie wypełnione było pomieszczenie. Nie było już dającej prywatności ciemności. Czerni, która pochłaniała każdą naszą wątpliwość dając równocześnie odwagę do postawienia tego istotnego w naszej relacji kroku. Był dzień.

Gwałtownie przewróciłem się na drugi bok. Gerard leżał z rękami założonymi za głową, otwartymi oczami i zamyśloną miną. Lustrował spojrzeniem drzwi wejściowe, znajdujące się naprzeciwko. Nie zwrócił uwagi na szamotającego się tuż przy swoim boku roznegliżowanego szatyna. Nakryłem się kołdrą, orientując przy tym, że jest na nią narzucony koc. Spojrzałem zdziwiony na chłopaka który westchnął i opuścił wzrok na książkę leżącą na jego okrytym kołdrą brzuchu. Nagie ramiona wskazywały na to, że po tym jak się obudził, nie pomyślał o narzuceniu czegoś na swoje ciało. Przyjrzałem się cienkiej książce w miękkiej oprawie. ‘Buszujący w zbożu’. Nie pomyślałbym, że Way czyta takie rzeczy. Z otwartymi ustami wpatrywałem się w niego oczekując jakiejś reakcji. Przybliżyłem się bardziej, tak, że moja noga otarła się o jego. Poczułem miękki materiał okrywający jego zgrabną łydkę. Czyli jednak założył spodnie.

-Heej – mruknąłem zachrypniętym głosem. Gerard jakby wrócił na ziemię. Lekki uśmiech zagościł na jego ustach. Objął mnie czule wzrokiem, przeszywając w przyjemny sposób tymi swoimi pięknymi, zielonymi tęczówkami. Odgarnąłem kosmyk czarnych, splątanych włosów z jego twarzy i odwzajemniłem uśmiech. Chłopak był teraz taki wyraźny. Mimo, że pogoda najlepsza nie była i z tego co zauważyłem na niebie piętrzyły się chmury, pokój był tak mocno, nierealnie oświetlony. Albo po prostu mi się wydawało, po nocy w całkowitych ciemnościach.

-Jak się spało skrzacie? –chłopak uśmiechnął się jeszcze bardziej ukazując rządek malutkich ząbków.
-Tylko nie skrzacie. – parsknąłem i przytrzymując róg kołdry zdzieliłem czarnowłosego w ramię. – Boli… -skwitowałem krzywiąc się w grymasie bólu o którym nagle sobie przypomniałem. Gee posłał mi współczujące spojrzenie i nagle bez uprzedzenia przyciągnął do siebie, zrzucając tym samym książkę na podłogę. Przylgnąłem do niego i położyłem głowę, na jego okrytej szczelnie klatce piersiowej.

-Ból minie – odparł cichutko.
-Gerard…
-To była cudowna noc… -westchnął rozdmuchując włosy na czubku mojej głowy. Spojrzałem na niego z dołu, zacisnąłem lekko piąstkę i zagarnąłem pościel z jego lewej strony, by mocniej się w niego wtulić. Wydymałem wargi w zabawny dość sposób, wcale jednak nie chcąc w tym momencie żartować.


-Kurwa – zacisnąłem powieki. Przygotowałem szybko w głowie krótką przemowę o tym, jak bardzo się boję, zamierzałem wypytać go o podstawowe informacje, dotyczące czasu czy też obecności domowników. Chciałem zapytać, co teraz będzie. Ale tak naprawdę wolałem pozostać nieświadomy. Chciałem zatrzymać ten moment, kiedy moje wcześniejsze zdenerwowanie tłumiło bicie jego serca, wyczuwalne z takiej odległości, w jakiej się znajdowałem. Zrezygnowałem z informacji na rzecz chwili, bo wiedziałem, że w nieokreślonym lecz bliskim czasie dobiegnie ona końca i uderzy mnie szara rzeczywistość, wszelkie problemy i całe zło tego świata. 

6 komentarzy:

  1. Rzygam tenczo, ślicznie napisane, w ogóle perfect ;_;/edzio

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podejście nr 3, kurde...

    Frania boli dópa ;_;
    Soł sad.
    Czymu tak krótko? T_T
    Mam nadzieję, że następny dodasz szybko :<
    Chcę kolejnego rozdziała, bo kujczę :c
    Nie doczekam się ehhhh ;ccc
    A te opisy...ajdbjbsdbifbiwbe [język oposów] jajsbduibfubfbue ♥
    Dobra, lecem do krainy wiecznych rzygów ;_;
    Weny, gejosów i kolorowych wuosów ;_;

    /GerardwMymLozku

    OdpowiedzUsuń
  4. Więc, przypadkowo znalazłam link do nowego rozdziału na Twitterze, a że nie mam już za bardzo, co czytać, to od razu poleciał do zakładek.
    Przeczytałam całe opowiadanie w ciągu kilkunastu minut i chcę więcej ;___; Ogółem gejowe feelsy itd ����
    �� Twój styl pisania z lekka się zmienił od pierwszego rozdziału na lepsze. Jedynym minusem jest to, że rozdziały są za krótkie i mam teraz ból dupy, co będzie dalej :X
    I chcę już czytać to nowe opowiadanie!
    No, i mam od kilku godzin przeed nosem książkę od historii, a nic nie umiem, bo byłam zajęta czytaniem ((wspaniałego)) gejowskiego fiku. Tak, nauczyciel zrozumie, nie?
    No, i ten nie umiem pisać komentarzy, zwyczajne ubieranie moich myśli w słowa mnie przerasta, dlatego zakończę mój wywód kilkoma wiele znaczącymi słowami: PISZ DALEJ, CHCĘ WIĘCEJ.

    frnksblood

    OdpowiedzUsuń
  5. tak długo czekałam na ten rozdział... po 13 rozdziale obawiałam się że to koniec a ta historia mimo iż prosta jest naprawdę ciekawa. oczywiście nie wiem kiedy będzie koniec ale mam nadzieję że jeśli już on nastąpi (mam nadzieję że nie za szybko), będzie kolejny równie ciekawy frerard.
    tylko rozdziały mogłyby być ciut dłuższe

    /lenia5h

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnyyy :3. Szkoda ze taki krotki

    OdpowiedzUsuń