Za dużo od was wymagam... ale (!!!)
mam tyle rozdziałów, że aż głupio się nie podzielić ;)
Czytajcie, komentujcie i oczekujcie nowego odcinka w przeciągu kilku dni. Właściwie jedyne co mnie powstrzymuje przed dodaniem wszystkiego naraz to problem z wymyślaniem tytułów do rozdziałów, chociaż i tak wychodzą jako tako xD
x Reckless Ghost
***
Gdy tylko wróciłem do domu od razu udałem się do kuchni by
przyrządzić sobie szybki lunch, czyli kanapkę z szynką. Z tym jakże pożywnym
daniem udałem się na kanapę i włączyłem telewizor. Nie wiem właściwie po czym
odpoczywałem. Do szkoły wszedłem na zaledwie minutę. To by była cała ciężka
praca jaką dzisiaj wykonałem. Z drugiej strony nieźle nadenerwowałem się z
Andy’m i jestem pewien, że przez te nerwy schudłem jakieś pół kilo. Jest
jeszcze trzecia strona. Gerard Way. Chłopak o którym myślę od pierwszego razu,
gdy było mi dane spojrzeć w jego oczy. Zaczynam się martwić swoim tokiem
myślenia. Wszystkie myśli skierowane ku niemu mają jakiś dziwny, przyjemny
oddźwięk. Jakby się nad tym zastanowić, zupełnie tak samo czułem się gdy
zacząłem umawiać się z Rebekah. Kurwa. Tak nie może być! Gadanie ojca o moim
‘pedalstwie’ źle zadziałało. Nie w tym kierunku co trzeba. Z niewiadomego
powodu chcę, by rodzice byli ze mnie dumni. Dlatego też zrezygnowałem z handlu
tym gównem. Nie zrobiłem tego tylko dla siebie, ale też dla nich. Ojciec liczy
się z opinią sąsiadów, więc zrobiłem przysługę sobie, rodzicom ale również
całemu sąsiedztwu. Brawo, Frank! Możesz być z siebie dumny. To nie zmienia
jednak faktu, że spodobał ci się chłopak.
Przełączałem kanały
między pogodą a sportem. Kanapka zniknęła w ekspresowym tempie więc po pewnym
czasie znudziłem się tym nic nie robieniem. Zakłócając nieznośną ciszę
wypełniającą dom, zacząłem nucić jakiś stary kawałek. W poniedziałek zaczynam
tydzień próbny w sklepie z płytami pana Colemana. To krok w dobrą stronę. Śpiewałem
tak sobie cicho, aż w końcu stwierdziłem ‘pieprzyć to’ i zacząłem wydzierać się
na całe gardło. W świetnym humorze, z własnym głosem tłumiącym nieprzyzwoite
myśli zacząłem rozbierać się na środku korytarza. Z gołym tyłkiem zostawiając
ubrania w kupce kilka metrów naprzeciw wejściowych drzwi, poszedłem do
łazienki. Odkręciłem wodę i wszedłem pod zimny strumień. Od razu lepiej.
Żadnych problemów. Żadnej szkoły, kokainy, wścibskiego ojca czy Gerarda. Umyłem
całe ciało i usiadłem na białych kafelkach wewnątrz kabiny. Woda leciała na
moją głowę a mokre, czarne przydługie włosy opadały na twarz. Wyprostowałem nogi
i znowu zacząłem o tym myśleć. Naprawdę chcę wyrzucić z głowy tego
charyzmatycznego, artystycznego człowieka? Chłopaka który nie znając mnie,
uwierzył i pokazał uznanie dla moich czynów. Zrobił coś, na co nie stać mojego
ojca. Czy powinienem o tym zapomnieć tylko dlatego, że podejrzewam jakieś
głębsze uczucie do niego? Nie jestem do końca pewien, czy jest to coś
głębokiego czy może jedynie zauroczenie albo pożądanie. Gerard jest chłopakiem!
Ja natomiast heteroseksualnym zagubionym debilem. To, że ja mam szczątkowe
uczucia wobec niego nie oznacza wcale, że on jest mną zainteresowany. Jest
dziwakiem, outsiderem i wrażliwym artystą ale czy to od razu oznacza, że jest również
gejem? Dodałem do siebie jego cechy i taki jest tego rezultat. To samo zrobił
mój ojciec, jego znajomi i zapewne również moi. Nie mam wielu przyjaciół. Jaka
może być tego przyczyna? Hmm… może myślą, że przy pierwszej lepszej okazji będę
próbował ich zerżnąć?!
Próbowałem wyprzeć myśli o Wayu ale w tym momencie zrobiłem
coś zupełnie odwrotnego. Tak to już kurwa bywa! Zaczęło mi się robić zimno ale
nadal siedziałem nagi pod tym cholernym prysznicem. Między moimi nogami
spoczywał lekko pobudzony członek. Cholera. Czy podnieciłem się myślą o nim?
Wstałem nagle i prawie wywinąłem orła na mokrej podłodze. Wyszedłem
przytrzymując się ścianki i złapałem za ręcznik. Przykryłem nim dowód mojego
zboczenia. Na nieszczęście rodzice
właśnie wrócili. Na posadzce w przedpokoju usłyszałem stukanie obcasów mamy.
Ojciec pewnie parkował auto w garażu. Cholera, ubrania są na…
-Frank!
-Tak mamusiu? –powiedziałem trzęsącym głosem przykładając
twarz do drzwi. Zachowuję się jak dzieciak który nabroił a moją zbrodnią jest
tylko… właśnie. Co?! Erekcja? W tym momencie mój penis stał już na baczność i
nawet ręcznik nie był w stanie tego ukryć. Cały czas podświadomie myślałem o
Gerardzie o całej tej chorej sytuacji ale w szczególności o jego oczach,
uśmiechu o tym pieprzonym spotkaniu.
-Mamusiu? – obcasy zaczęły stukać coraz głośniej. Stanęła
tuż za drzwiami. –Frank, coś ty zrobił? Mówisz tak do mnie tylko gdy coś
nabroisz. Masz coś na sumieniu, prawda?
Nie odpowiedziałem.
-W każdym razie, kładę pod drzwiami twoje ubrania. Jestem
pewna że ci się przydadzą.
Odeszła a ja odetchnąłem z ulgą. To będzie cholernie
niezręczne. Usiadłem gołym tyłkiem na ziemi i ulżyłem sobie. Inaczej nie
mógłbym nawet wychylić się z łazienki po ubranie. Umyłem ręce a potem przy
okazji zęby, uspokoiłem się trochę i sięgnąłem po ubranie. Włożyłem podkoszulek
z Misfits, ciemne spodnie, bieliznę. Wszystko na swoje miejsce, wszystko tak,
by ukryć zbrodnię.
Hej, hej! Przybywam z twittera XD Opowiadanie ciekawe, zaskoczyłaś mnie opisami. Większość blogów na które trafiam zupełnie przypadkiem są ich zupełnie pozbawione ;_; coś okropnego, w ogóle nie mogę się wtedy wczuć i wyobrazić sobie sytuacji! U Ciebie widzę sporo tych dotyczących przeżyć wewnętrznych bohatera, co ogrooomnie mnie cieszy, aczkolwiek prosiłabym o ciut więcej tych dotyczących... świata przedstawionego? Wiesz, kawiarni, domu, wyglądu i takich tam. Co do fabuły nie mam zarzutów, choć troszkę za szybko wszystko się dzieje, ale jeśli tylko pomysły Ci się nie skończą, to w sumie czemu nie? Malutka uwaga dotycząca poprzedniego rozdziału - naprawdę dobrego szkicu nie da się zrobić w minutę, co najwyraźniej Gerardowi się udało... ale to drobnostka, a ja mam w zwyczaju się czepiać. Możesz to zignorować, haha.
OdpowiedzUsuńCo do tego rozdziału, to jakiś taki nijaki i o niczym... aczkolwiek opowiadanie dopiero się zaczyna, więc wybaczam. Denerwuje mnie tylko, że za szybko się zakochuje... pls, kto normalny buja się w chłopaku po jednym spotkaniu? Zwolnij trochę!
Weny!
Dziękuję za długi i wyczerpujący komentarz ;) doceniam to że jednak ktoś to czyta :D Jeśli chodzi o twoje uwagi, dotyczące tego, jak szybko wszystko się dzieje to właściwie taki był zamiar ;) Frank nie zakochuje się jeszcze w Gerardzie, na razie jest to co najwyżej zauroczenie ale wszystko przed nami :D
UsuńCo do szkicu, nie był robiony w minutę ale może to tak wyglądało jeśli chodzi o opis + wiem w jakim czasie powstają takie 'dzieła' bo sama sporo rysuję (szkoła plastyczna zobowiązuje)
Ten rozdział był właściwie przejściowy i jak dobrze zauważyłaś, mało było w nim akcji ale następny, który pojawi się jutro, będzie nie dośc że dłuższy, to mam nadzieję ciekawszy.
Pozdrawiam
Biedny Frank i hormony i niesamowity czarnowlosy Gee: okropna mieszanka dla heteroseksualnego debila:D
OdpowiedzUsuńKiedys Gee powiedzial cos co mi sie strasznie spodobalo.
"Nie chce zeby mnie pozadali homoseksualni mezczyzni. Chce zeby na mnie lecieli heteroseksualni faceci" To bardzo wolne tlumaczenie bo nie pamietam dokladnie angielskiej wersji.
Dobrze, ze mama Franka nie jest namolna rodzicielka i nie przeprowadzila dochodzenia co nabroil jej syn.
A Frank i jego zbrodnia? 99 procent nastolatkow to zbrodniarze;)
Buziaki