Dzień Dobry! Tak dawno mnie tu nie było, prawda? Całe trzy dni, oho! Ja to jednak nie daję wam odpocząc, ale to chyba nic złego, huh? ;)
Przypominam o możliwości komentowania c:
Reckless Ghost x (freak)
***
Gdy auto stało już na podjeździe mżawka całkowicie ustała.
Gerard wziął do ręki mokry parasol i wysiadł. Przytrzymał drzwi bym mógł zrobić
to samo, oho, dżentelmen -Zaśmiałem się
w myślach. Uśmiechnąłem się do niego a on odwzajemnił to z podwójną mocą.
Świeże powietrze najwyraźniej odrobinę go ożywiło, albo po prostu grał widząc
moje wcześniejsze zdenerwowanie. Nagle poczułem, że mokra koszula nieprzyjemnie
lepi mi się do skóry. Wcześniej tego nie zauważyłem. Mikey trzasnął drzwiczkami
od auta i poszedł w kierunku wejścia. Ruszyliśmy za nim i po chwili w komplecie
znajdowaliśmy się w środku.
Idąc w ślady Gerarda zacząłem zdejmować buty. Oparłem się o ścianę i nachyliłem by moja dłoń mogła
dosięgnąć zabłoconego obuwia. Skierowałem wzrok przed siebie i dotarło do mnie,
że twarz czarnowłosego znajduje się kilka centymetrów od mojej. Rozdziawiłem
usta i na ślepo dokończyłem czynność. W tym momencie nasze spojrzenia się
spotkały i dałbym głowę, że byliśmy tu teraz całkiem sami. Pani Way czy Mikey poszli
gdzieś. Nie słyszałem ich, kątem oka nie zauważyłem ruchu. Miałem okazję.
-Co tak patrzysz? – Gee uśmiechnął się i wyprostował.
-A, nie nic, po prostu ładnie wyglądasz. – odrzuciłem buty
gdzieś na bok i znów stanąłem z nim twarzą w twarz. No prawie, bo był ode mnie
wyższy, skubany.
-Hmm, jesteś mokry – przeleciał mnie wzrokiem i ruszył w
głąb domu.
-Na twój widok, wiesz? – zaśmiałem się i podreptałem za nim
na tych swoich krótkich nogach. Dlaczego bozia poskąpiła mi kurwa wzrostu?
Po chwili znaleźliśmy się w kuchni. Usiadłem przy stoliku i
patrzyłem jak chłopak przegląda zawartość
lodówki. Odwrócił się nagle w moją stronę i spojrzał z niesmakiem.
-Coś nie tak?
Chłopak wyciągnął dwa red bulle i rzucił mi jednego. Mój
refleks szachisty sprawił, że napój wylądował między nogami, całe szczęście, że
nie na podłodze.
-Chodź na górę, Frankie. Poszukam ci jakiś ciuchów a ty
weźmiesz prysznic – wyciągnął w moją stronę dłoń stojąc przy wejściu. Zostawiłem
napój na stole, wstałem i złapałem za nią po czym oboje udaliśmy się na piętro.
Przebywałem w łazience już dobre pół godziny. Nikt raczej
nie tym nie przejmował, domownicy byli zajęci sobą. Mokre ubrania, które
wcześniej z siebie zdjąłem leżały teraz w misce przy umywalce. Ja sam
siedziałem na kiblu w samych bokserkach, umyty i świeży. Kontemplowałem w
takiej pozycji już jakiś czas. Dziwne, ale nagość pozwala mi trzeźwo myśleć.
Może to też zasługa ciszy, ale ja stawiam na to pierwsze. Nie muszę już się
obwiniać za to, że sprawiam kłopot. Way dał mi do zrozumienia, że wcale nie
przeszkadza mu moja obecność. Mogłem się tego domyślić, skoro sam zaciągnął
mnie pod swój dach i dał własne ubrania, żebym się nie przeziębił. Właśnie,
ubrania Gerarda. Trzymałem je na kolanach i przygniatałem łokciami w zamyśleniu.
Są świeżo wyprane, wyjął je ze swojej szafy, wyprasowane i pachnące. Wymemłałem
już ciemnozielony podkoszulek i po tym idealnym wyglądzie nie zostało ani
śladu. Zastanawiałem się czy włożyć na siebie koszulkę wraz z obszernymi
spodniami od piżamy. To była Jego własność, zapewne często noszona. Wkładając
je w jakimś sensie poczułbym się, jakbym przebywał w jego skórze. W pewien
sposób to na mnie działało, bo chciałem być jak najbliżej mojego… chłopaka? Nie
jestem pewien jak wyglądały w tym momencie nasze relacje. Byliśmy na pewno kimś
więcej niż przyjaciółmi, ale żaden z nas nie powiedział oficjalnie, że jesteśmy
parą. Zastanawiało mnie jeszcze to przyjazne zachowanie ze strony Mikey’ego.
Czyżby po moim wyjściu, tamtego dnia, bracia ze sobą rozmawiali? Czy on wie?
Nie wiem na ile mogę sobie pozwolić w jego towarzystwie. Pozostała jeszcze
kwestia matki chłopaków. Wiedziała o orientacji starszego syna? A może on sam
nadal nie był pewien. Pani Way ma mnie tylko za jednego z jego przyjaciół.
Przypuszczam, że jest uradowana na wieść iż jej zdziwaczały synek ma w końcu
kolegę. Tak sądzę, ale jeszcze do końca nie poznałem tej rodziny, więc mogę się
tylko domyślać.
Nieubłaganie zbliżała
się noc, noc którą spędzę u Gerda. Zanim gestem przepędził mnie do łazienki,
oznajmił mi, że dzisiaj zostaję u niego a następnego dnia jego matka odwiezie
mnie do domu. Nie protestowałem, bo tak naprawdę bardzo na to liczyłem. Od
naszego przyjazdu tutaj, czułem jakby kusił mnie na każdym kroku. Może to wina
tego, że samo jego spojrzenie działało na mnie jak sprośne słowo, czy
niemoralna propozycja. On umiał coś takiego zrobić, dosłownie, zgwałcić wzrokiem.
Wcześniej miałem to za jakiś rodzaj zapału, łączyłem to z jego zamiłowaniem do
sztuki ale teraz mogłem się przekonać, że to coś więcej.
Wstałem z klozetu i rozprostowałem kości. Czas się ubrać i
wyjść, jakby nigdy nic. Jakbym nie spędził tu wieczności, w całkowitej ciszy.
Zacząłem od spodni które były odrobinę za duże, ale poradziłem sobie z tym
problemem zaciskając mocniej gumkę. Potem koszulka, która też do najmniejszych
nie należała. Cóż, Gee nie był tak drobny jak ja. Przekładając ją sobie przez
głowę poczułem dziwny dreszcz, poczułem się tak bardzo Jego. Wydaje mi się, że
z tego wszystkiego bredzę w myślach, ale to właśnie dokładnie takie uczucie.
Wyprostowałem dłońmi materiał, wcześniej skubany przeze mnie nerwowo.
Przejrzałem się w lustrze. Niewysoki chłopak, w za dużym ubraniu, o bladej
skórze i dość symetrycznych rysach twarzy. Czarne włosy układały się w
nieładzie, tworząc coś, co było w miarę znośne. Rozciągnąłem usta w uśmiechu
samozadowolenia. Do tego mój kolczyk w wardze. Podszedłem bliżej i głupkowato
się w siebie wpatrywałem. W trakcie naszych pocałunków nie raz za niego
ciągnął. Wcześniej nie zwróciłem na to uwagi, ale chyba mu się to podobało.
Ciekawe jakby zareagował, gdybym go wyjął. Zauważyłby różnicę? Zadecydowałem,
że to sprawdzę. Może nie byłem dziś do końca w centrum jego zainteresowań, ale
przez tą jedną myśl, zaczęła zżerać mnie ciekawość. Wyjąłem więc ozdobę i
schowałem w zaciśniętej dłoni. W pełni usatysfakcjonowany swoim wyglądem jak i
pomysłem, spokojnie mogłem do niego iść.
Miałam nadzieję na seksy :/
OdpowiedzUsuńI kurdelebele czekam na następny rozdział, jest supcio, wiesz o co chodzi xD
/edzio
"On umiał coś takiego zrobić, dosłownie, zgwałcić wzrokiem" jest świetnie ;)
OdpowiedzUsuńnie ma słów, żebym opisała jak bardzo to jest zajebiste ;______; KOCHAM TO NO, ZAKOCHAŁAM SIE, będę to czytać swoim dzieciom. Czekam na następny rozdział, wierna fanka wellcarryonn :>
OdpowiedzUsuńAdabuhnjdjkabkfb no w takim momencie kończyć?!
OdpowiedzUsuńEyy, no...ale nie wszystko stracone..może się szeksić będą, no bo...on dopiero z łazienki wyszedł :d
Dawaj szybko następny xD
/Zniecierpliwiony@GerardwMymLozku
Niezłe
OdpowiedzUsuńNiby nic takiego sie nie dzialo ale jest super :3.Czekam na next :3
OdpowiedzUsuń-Koralineł zalogowany ;-;.
Zajebioza *u* W następnym seksy, tak? c:
OdpowiedzUsuńchce seksy teraz, zaraz, nał
OdpowiedzUsuńno w następnym będzie będzie się działo mam nadzieję :3
OdpowiedzUsuń