wtorek, 5 sierpnia 2014

7. How it should be?

Zanim zacznę namawiac do komentowania chciałam oznajmic, że zaczęłam kolejne opowiadanie i również jest to frerardowe fanfiction ;) Akcja będzie kręcic się wokół Gerarda, który akurat przechodzi gorszy okres w życiu i zaczyna podejmowac desperackie kroki by zdobyc pieniądze na alkohol w którym widzi ucieczkę od problemów. 

Aktualne opowiadanie będzie miec prawdopodobnie około 20 rozdziałów i zastanawiam się nad tym, czy po zakończeniu umieścic na tym blogu tego nowego frerarda. Co wy na to? 

Ok, teraz zapraszam do czytania i komentowania, Reckless Ghost (freak) x

*** 

Będąc w autobusie starałem się opanować sztukę wewnętrznego spokoju. Oddychałem powoli i powtarzałem w myślach jakąś krótką mantrę która miała ustrzec mnie przed paniką. Oczami wyobraźni zobaczyłem jak wojsko udaje się na spoczynek a mówiąc wojsko, mam namyśli serce i rozum walczące bezustannie. Teraz rozum pozwalał mi jedynie trzeźwo myśleć a serce cieszyć na spotkanie. To wszystko.
Wysiadłem ze środka transportu publicznego i zacząłem rozglądać się za właściwym numerem domu. Gdy już do niego dotarłem, odetchnąłem jeszcze głęboko po czym zapukałem do drzwi. Dom rodziny Wayów był usytuowany w dobrej dzielnicy ale nie przesadnie bogatej. Domki były średniej wielkości, zazwyczaj dwupiętrowe a żeby wejść do jednego z nich, należało przejść ścieżką otoczoną przez zieloniutki trawnik. Typowa, amerykańska, spokojna dzielnica.

Nagle w drzwiach pojawił się on. Obiekt mojej wewnętrznej walki. Zwycięstwo albo porażka. Coś jak tytułowy tron z książki ‘gra o tron’ ale o wiele ładniejszy, posiadający zielone oczy których widok uzależniał i uśmiech przez który aż chciało całować się jego  wargi, niekiedy zwilżane przez Ten zwinny język… jejku.

-Cześć – powiedział jakby nigdy nic, pewnym tonem i gestem zaprosił mnie do środka.
Wszedłem, jakbym odwiedzał przyjaciela. Kolegę, którego darzę platoniczną miłością.
-Mam syf w pokoju ale jeśli chcesz, to możemy tam iść – zaproponował a ja zgodziłem się.
Dom Gerarda był przytulny i rodzinny. Weszliśmy po schodach by po chwili znaleźć się za drzwiami wykonanymi z ciemnego drewna. Gee zamknął je i stanął przyglądając mi się. Chodziłem po jego królestwie oglądając każdy przedmiot jaki napotkał mój wzrok. Najważniejszy jednak w tym pomieszczeniu był on i to do niego przyszedłem, nie do jego pokaźnej kolekcji komiksów. Usiadłem na łóżku i spojrzałem na niego, zbliżającego się. Dwa duże kroki i nagle siedział tuż obok mnie. Nadeszła chwila prawdy.
Widziałem, że mimo pozornej pewności siebie Gerard nie wie od czego  zacząć. Takie rozmowy nie są na porządku dziennym. Rzadko  musisz wyjaśniać ze znajomym gejowski epizod.

-Gerard, ja… nie powinienem tego wtedy robić.
-Nie powinieneś. – przyznał.
-Naprawdę chciałbym cię przeprosić. To było nieodpowiednie, nie wiem, może nie przerwałeś bo chciałeś być miły? Jezu, Gee ja nie jestem gejem nie wiem co mnie napadło! – spojrzałem głęboko w jego piękne, zamyślone oczy. Przygryzł lekko wargę i zerknął w dół.
-Wybaczysz mi? – zapytałem skruszony. Co innego mogłem powiedzieć? ‘To jak Gerard, zostaniesz moim chłopakiem?’
Oczekiwałem odpowiedzi. Spoglądałem na niego wyczekująco nie wiedząc co jeszcze mogę powiedzieć.
-Gerard, proszę… -mój głos łamał się przy ostatniej sylabie.
-Nic już nie mów– odpowiedział nagle i kilka sekund później leżałem na jego poduszce, z ustami czarnowłosego tuż przy swoich. Byłem tak oszołomiony, że zapomniałem przez chwilę o oddychaniu.  Patrzyłem na niego z takiej odległości, że wyglądałem pewnie jakbym miał zeza. Jego ręce przytrzymywały moje ramiona a oddech był niespokojny. Czułem to na swojej twarzy. Ciepły, z nutką mięty, jakby dopiero co umył zęby. Byłem ciekaw czy ten orzeźwiający smak pozostał też na jego ustach, kusiło mnie by znów zaznać tego uczucia, poczuć miękkość jego warg na swoich. Zbliżyłem się odrobinę ale On mnie wyprzedził. Wpił się w moje usta tak agresywnie i namiętnie, że niemal nie zaparło mi tchu. Przewróciłem go i po chwili leżał na drugiej połowie łóżka. Oderwał się ode mnie i zaczął chichotać patrząc w sufit. Zawisnąłem nad nim i uśmiechnąłem się zachęcająco. Po chwili Way złapał dłońmi moje plecy powalając mnie prosto na swoje ciało. Leżałem na jego klatce piersiowej i zdawało mi się, że czuję bicie jego serca, a może było to moje własne. Chłopak otarł się nosem o mój policzek. Przymknąłem oczy i napawałem się tą chwilą. Moje nogi nieporadnie próbowały odnaleźć powierzchnie łóżka wciąż natrafiając na te należące do Niego. Nagle znów poczułem jego usta na swoich. Niespodziewanie wsunął język między moje wargi, jak poprzednim razem ale to nie była powtórka z rozrywki, może raczej kontynuacja. Gerard łapczywie i z nieukrywanym pożądaniem kontynuował pocałunek a ja oddawałem mu się w stu procentach. Gdyby w tym momencie zaczął rozpinać mi rozporek prawdopodobnie nie sprzeciwiłbym się.
Oparłem się łokciami o materac po obu stronach jego klatki piersiowej. Gerard błądził dłońmi po moim ciele jakby chciał zapamiętać każdy jego skrawek. Gdyby nie to, ze moje dłonie dosięgały jedynie jego szyi spróbowałbym zrobić to samo z jego ciałem. Pocałunki Gerarda zaczęły zmierzać ku mojej szyi. Podniosłem lekko głowę i westchnąłem cicho. Położyłem brodę tak, że oparła się o jego głowę. Czarne przydługie włosy łaskotały mnie w nos. Chwilę później odsunęliśmy się od siebie. Położyłem się obok  by dać chłopakowi chwilę wytchnienia. Spojrzałem na niego. W jego zielonych, pięknych oczach dojrzałem radosne iskierki. On zapewne mógł zobaczyć to samo w moich. Byłem kurewsko zadowolony i wiedziałem, że to była odpowiedź na wszystkie pytania jakie zamierzałem mu dzisiaj zadać.
-Podobasz mi się Frank. Nie chcę żebyś za nic przepraszał.
Uśmiechnąłem się od ucha do ucha.
-Teraz jesteśmy kwita. – Gerard odgarnął włosy z moich oczu. –Jesteś cholernie seksowny. – powiedział to takim głosem, że prawie się rozpłynąłem.
-Co teraz będzie? – zapytałem odzyskując nagle rozum.
-A czego chcesz?
-Ja… chciałbym ciebie. Codziennie, w każdej minucie dnia. Cholera od kiedy cię poznałem nie mogę myśleć o niczym innym.
-To jest nas dwóch kocie. – zaśmiał się. –też sporo o tobie myślę.
Leżeliśmy tak jeszcze przez chwilkę. Wpatrzeni w siebie, milczący. Nie czułem już samotności, frustracji czy poczucia winy. Czułem szczęście i wiedziałem, że przyszłość niesie wiele dobrego.
Gerard podniósł się z łóżka i przeciągnął. Ja nadal leżałem i wpatrywałem się w niego.
-Jutro wyjeżdżamy do Georgii na tydzień. – powiedział siadając przy swoim biurku.
-Oh… - westchnąłem. Więc to pożegnanie. Na krótki czas ale czy po nim, to wszystko nadal będzie takie świeże? Czy nadal będziemy chcieli siebie nawzajem. Cholera. W tym czasie moglibyśmy lepiej się poznać.
-Jak wrócę to możemy się spotkać. To będzie najbliższa sobota. Frank, chcę z tobą przebywać. Chcę poznać każdy zakamarek twojej duszy. – zaczął bazgrać coś po kartce spoglądając na mnie kątem oka. Jakby nagle się zawstydził. W tym czasie zdążyłem usiąść i ogarnąć roztrzepane włosy. Nagle mnie olśniło.

-W tą sobotę idziemy z rodzicami na grilla do sąsiadów. Możesz mi potowarzyszyć jako kumpel. – uśmiechnąłem się i podszedłem do niego. –Później możemy wpaść do mnie. Rodzice siedzą na takich imprezkach do późna. Możemy pooglądać jakiś film czy coś… - oparłem dłonie o jego ramiona i schyliłem się by to wszystko powiedzieć mu wprost do ucha. Zacząłem lekko masować jego ramiona.
-Zgoda. Może być naprawdę miło – odłożył ołówek i odwrócił się do mnie. – To będzie nasza pierwsza randka? – zatrzepotał rzęsami a ja zaśmiałem się. To był bardziej chichot i widziałem, że tym dźwiękiem również go rozbawiłem. Hehe, zabawny Frank i odgłosy na które nie ma wpływu.
-Tak, randka. – Zajrzałem do jego bazgrołów. Na kartce widniała postać, ledwo zaznaczona kreską. –O szóstej po ciebie wpadnę ale na kwiaty nie licz.
-Będę czekać. – Wstał ze szkicem w dłoni, wyminął mnie i wyrzucił go do kosza znajdującego się przy drzwiach.
-Co ty kurwa robisz? Przecież był świetny!
-Był beznadziejny ale dzięki za komplement.
Nagle usłyszeliśmy jakieś dźwięki na dole. Way skierował wzrok na drzwi. Ktoś wbiegł po schodach i po chwili bez pukania wtargnął na teren Gerarda. W wejściu pojawił się Mikey.
-Frank?! Co ty robisz u tego zjeba zwanego moim bratem?
-Ciebie tez miło widzieć Mikey – Gee przewrócił oczami i złapał brata za fraki.
-Ejej, spokojnie. Chciałem tylko zobaczyć czy żyjesz. Nie wiedziałem, że masz towarzystwo. –ostatnie słowo wypowiedział takim tonem, że byłem pewien iż czegoś się domyśla.
-Wyjdź dupku! – Starszy Way wypchnął brata za drzwi a ja niepewny tego jak powinienem się w tym momencie zachować, podszedłem do wejścia i z rozdziawionymi ustami stanąłem między Nim a wkurwionym Mikey’em.
-Jaa, chyba będę się zbierać – wydukałem i udałem się w stronę schodów. Gerard wyszedł za mną.
-Do zobaczenia, tak? –zapytał z nadzieją.
-Jasne, Gee. – uśmiechnąłem się jakby nigdy nic. – Do zobaczenia.


Opuściłem dom Wayów i udałem się na przystanek autobusowy. Co to było? Umówiłem się z nim. Umówiłem się z Gerardem a w dodatku na cotygodniowy grill u Petersów. Kurwa, ojciec teraz to już całkiem sfiksuje. Oczywiście, przedstawię czarnowłosego jako mojego przyjaciela ale jestem pewien, że on i tak będzie oceniał nas pod innym kątem. Nie dziwię mu się, pierwszy raz w tej kwestii się nie pomyli. Mam jednak cichą nadzieję, że ojciec zapomni o temacie, będziemy się dobrze bawić a drugie dno mojej znajomości z Wayem pozostanie naszą słodką tajemnicą. 

5 komentarzy:

  1. OMG. Przeczytałam wszystko za jednym zamachem. I stwierdzam, że to jest genialne!!! Zachwyciła ta naturalność Franka. Idealnie pasują do niego wszystkie zachowania tutaj przedstawione. A Gerard? No cóż przypomina mi mnie samą. Artysta niby zamknięty w sobie, ale jak przyjdzie co do czego to zmienia się w osobę pełną energii, a jest przy tym taki subtelny. Świetnie się czyta twoje ff i mam nadzieję, że nie zaprzestaniesz na jednym. Byłabym bardzo szczęśliwa widząc następne twoje dzieła. Jestem również ciekawa dalszych poczynań chłopaków, więc życzę weny, pozdrawiam i cierpliwie czekam.
    Be

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny frerard, u know, dawaj następny rozdział!! / Jan Kowalski

    OdpowiedzUsuń
  3. trzymiesz mnie w napięciu, chcę kolejny rozdział, chcę seksy, bo to nie jest zgodne z naturą żeby tylko oglądali film kiedy są sami w domu. / edward iero!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoje opowiadanie zostało zapisane w kartach historii jako zajebiste potwierdzone info ~ Jezus

    OdpowiedzUsuń
  5. o zesz w morde KOCIE xd
    Podziwiam opanowanie chlopakow. Moze dlatego sa tak niezdecydowani ze dopiero sie poznaja i dla kazdego to pewnie pierwszy raz.

    Kilka slow prawdy *grzmoty i huk*

    Widac, ze opowiadanie jest pisane przez nastolatke i jest pozbawione tej 'dojrzalosci' ktora maja opowiadania starszych ludzi *jezu brzmie jak jakis belfer*.
    Jednak jak na nastolatke idzie Ci calkiem dobrze. Oklaski za to ze nie skusilas sie na opowiadanie typu bohaterka ktore jest Toba i znudzona gwiazda rocka ktora nagle odkrywa ze potrafi kochac i rzuca wszystko dla szarej myszki czyli bohaterki ktora jest Toba . Taka jest wiekszosc ff i jest w wiekszosci okropna. Pusta i nudna.
    Osobiscie uwazam ze ff bez kobiet sa o wiele ciekawsze.
    Pisz bo to sprawi ze bedziesz lepsza i lepsza.



    OdpowiedzUsuń