Więc, oto nowy rozdział. Jeśli tak zwana wena, nie kopnie mnie w dupę będziecie czekac na następny do września. W każdym razie zabieram się za pisanie i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to dodam o wiele wcześniej ;)
ps. mam prośbę, jeśli komentujecie, podpiszcie się nazwą z tt albo jakąś ksywką ;) x Reckless Ghost (freak)
***
Nie mam pojęcia kiedy stacja telewizyjna zaczęła puszczać
tele-zakupy. Nie wiem jakim cudem na stoliku walało się aż pięć pustych
zgniecionych puszek. Nie rozumiem, jak to się stało, że wylądowałem na
parapecie w swoim pokoju, z nogami wywieszonymi przez okno. Nie pamiętam wiele.
Śmiejąc się w niebogłosy powędrowałem w stronę łóżka i w dziwnej pozycji
zasnąłem. Rano obudziłem się na kacu. Usiadłem i przetarłem zaspane oczy. Przeleciałem
wzrokiem po łóżku, żeby sprawdzić czy czegoś tutaj nie przytargałem. Na
przykład broni ojca. Gdyby tak było miałbym przesrane. Zobaczyłem tylko jedno. Na
poduszce widniał mokry ślad. Płakałem? Czułem jak kleję się od potu i
wiedziałem, że coś tu nie gra. Kurwa, rodzice. Zleciałem na dół ale szybko się
zorientowałem, dom był pusty. Posprzątałem szybko i gdy miałem już iść do łazienki,
żeby się umyć zobaczyłem coś. Telefon stał na komódce w przedpokoju a słuchawka
leżała nie na widełkach, ale tuż obok nich. Zacisnąłem zęby i syknąłem
wkurzony. Sekundę później stałem już przy aparacie i drżącymi rękoma położyłem
go tak, ja powinien leżeć. Dzwoniłem do kogoś gdy byłem pijany. Te wszystkie
myśli które starałem się uciszyć, te uczucia które w sobie chowałem. Nie mam
mowy, żebym nikomu o tym nie powiedział w takim stanie. Kiedy za dużo wypiję,
potrafię mówić o tym wszystkim co trzymam w sobie będąc całkiem świadomym.
Niektórzy są agresywni w takim stanie, inni bezwarunkowo szczerzy. Z opowieści
znajomych dowiedziałem się jak uroczo chichoczę i obijam się o wszystko co
napotkam, a kiedy jestem już w fazie totalnego wykończenia, zaczynam bełkotać
na różne dziwne tematy. Jeśli poprawie wykręciłem numer, lub wybrałem ten z
zapisanych na szybkim łączeniu, na pewno powiedziałem coś o Gerardzie. O sobie.
O tym co do niego czuję. O tym jak tęsknię i o mojej zazdrości względem
przyjaciela, który spędził prawdopodobnie noc z dziewczyną, kiedy ja siedziałem
samotnie pijąc. Pewnie mówiłem niezrozumiale i ledwo co kleiłem zdania, ale na
pewno nawywijałem. Po prostu to czułem.
Udało mi się wyleczyć ból głowy a rodzice wrócili po kilku
godzinach w dobrych humorach. Nic po mnie nie widzieli, z czego byłem
niezmiernie szczęśliwy. Uczesałem się porządnie i stojąc przed lustrem w pokoju
zmieniłem kolczyk w wardze na mniej ozdobny. Ubrany byłem w jakąś niby
elegancką koszulę, jeansy i nowe buty. Była niedziela i ciotka Meredith
postanowiła zaprosić nas na obiad. Ciotka mieszka przy Logan Street po drugiej stronie
miasta, a to godzina drogi autem. Chciałem cały dzień przeleżeć w łóżku ale oczywiście rodzice mi na to nie pozwolili,
więc gdy już się przygotowałem zszedłem na dół przyklejając fałszywy uśmiech na
usta. Czekali jak zwykle schludnie ubrani i na pozór szczęśliwi.
-Zachowuj się przy rodzinie. – powiedział ojciec kiedy
byliśmy już prawie na miejscu. Prowadził auto i mówił strasznie cicho ale ma
coś takiego w głosie, że nawet mówiąc szeptem słyszy się wyraźnie każde jego
słowo.
-Nie ma sprawy… - burknąłem.
-Mówię poważnie, kiedy ciotka będzie wypytywać o szkołę
staraj się wymienić jakieś osiągnięcie. Ucieszysz ją i pokażesz, że jesteś coś
wart.
-Mam niezłe oceny…
-Nie wystarczająco. - syknął ojciec i zaczął parkować przed
kamienicą. Teraz to się obraziłem. Z całych sił próbowałem podwyższyć stopnie
ale zawsze pozostawałem na tym samym, średnim poziomie. Gdybym chodził na
wszystkie zajęcia, to pewnie nie miałbym większego problemu ale że Andy
wyciągał mnie czasem gdzieś w środku dnia, to już nie moja wina. Z asertywnością
u mnie nie najlepiej.
Wysiadłem z auta i odetchnąłem głęboko. Zaczynam sobie
uświadamiać w jakiej sytuacji się znajduję. Ojciec czepia się o każdą
drobnostkę, zależy mu na dobrej opinii wśród wszystkich ludzi z jakimi ma do
czynienia. Chce być widziany jako ktoś poważny, ktoś majętny, jako człowiek
który ma dobrą pracę i świetnie sprawuje się w obowiązkach rodzicielskich.
Gówno prawda. Jeśli czepia się o to, to co by było gdyby dowiedział się, że
jego synek handlował kokainą dobry rok a teraz romansuje z chłopakiem?
Z nerwów zacząłem bawić się kolczykiem w wardze. Na dworze
było chłodnawo więc we trójkę szybko udaliśmy się do domu ciotki. Jak zwykle
przywitała nas od progu i zaczęła miłą pogawędkę z moją matką. Zdjąłem buty i
przywitałem się z nią. Już z korytarza było czuć zapach jedzenia które
gotowała. Znając ją, pewnie siedziała w kuchni od rana.
Atmosfera przy stole była luźna i całe napięcie wzrastające
we mnie od wyjścia z auta minęło. Nawet ojciec się rozluźnił. Albo po prostu
sprawiał takie wrażenie. Trudno go rozgryźć.
-No, Frankie przystojny z ciebie kawaler. A może znalazłeś
już wybrankę? –ciotka uśmiechnęła się do mnie i upiła łyk wina. Jak zwykle te
niezręczne pytania. Dlatego nie znoszę rodzinnych spotkań. No trudno, trzeba
jakoś przez to przebrnąć.
-Nie – powiedziałem krótko i miłym tonem. Może zbyt miłym i
przesłodzonym, to mogło zabrzmieć jak sarkazm. –Nie, nie mam. –dodałem po
chwili i zacząłem rozgrzebywać widelcem fasolkę na moim talerzu. Unikałem jej
spojrzenia ale byłem pewien, że nie odpuści. Już wolałbym, żeby męczyła mnie o
oceny.
-Oj nie kłam. Na pewno ktoś wpadł ci w oko. – zaśmiała się
po czym puściła mi oczko. Zarumieniłem się jak głupek pokazując jej, że wcale
się nie myli. Od razu pomyślałem o Gerardzie. Ile bym dał, żeby być teraz z
nim, gdziekolwiek się znajduje…
-Ciociu… - odpaliłem zawstydzony i spojrzałem na rodziców
którzy spokojnie jedli ale wsłuchiwali się w naszą rozmowę. Dlaczego jestem tak
tępy, że nie potrafię zmienić tematu?
-Jak ma na imię?
-Kto? – zapytałem jak ostatni idiota.
-No ta dziewczyna – ciotka wypiła już cały kieliszek wina.
Odłożyła naczynie i spojrzała na mnie podejrzliwie. Wgapiałem się we wszystko
co leżało na stole co chwilę zerkając na nią, by sprawdzić czy już się jej nie
znudziło. Niestety nie odpuszczała.
-To nikt taki – powiedziałem w końcu, żeby zakończyć ten
dokuczliwy temat.
-synku – powiedziała nagle matka przeciągając to słowo i
uśmiechając się. No tak, to teraz obie będą mnie męczyć. Na całe szczęście
ojciec siedział cicho i tylko przeżuwał stek wpatrując się we własny talerz.
-Na pewno jest ci bliska, cały się rumienisz! – kobiety
zaśmiały się a ja miałem ochotę zapaść się pod ziemię.
-Jest ze szkoły –skłamałem – ostatnio mam bardzo dużo nauki
więc nie poświęcam czasu na związki i inne bzdety – idę w dobrym kierunku,
szkoła, tak Frank zacznij dyskusję o swoich beznadziejnych stopniach.
-Nie oszukuj nas, Frank. Dobrze wiem, że opuściłeś kilka dni
w tym miesiącu. – ojciec odezwał się niespodziewanie sprawiając mi ulgę ale
równocześnie przyprawiając o dreszcz. Więc on wie…
-To nie tak tato – zacząłem
-Pewnie umawia się na randki – ciotka wcięła się uśmiechając
nadal jakby znajdowała się wśród swoich przyjaciółek z kółka krawieckiego i
rozmawiała o związkach i romansach jednej z nich. Zacząłem się denerwować i to
bardzo. Teraz ze wszystkich stron mnie atakowano. Ojciec wie o szkole a matka i
Meredith nadal nie odpuszczają tematu. Muszę to jakoś uciąć, dłużej nie dam
rady. Ręce zaczęły mi się z tego wszystkiego trząść. Cholera jasna.
-Jest uroczy, to wszystko – wypaliłem szybko i zabrałem się
za ziemniaki. Przeżuwałem nie zważając na ich szepty. Chyba się udało.
Nagle
ojciec zapytał z wielkim zdziwieniem o coś, czego całkiem się nie spodziewałem,
nie spodziewałem się też tego, że mogę być tak głupi i popełnić jeden
idiotyczny błąd…
Jesus, no ja nie mogę. Dopiero teraz przypomniałam sobie jak się oddycha. Huh! Straaasznie podoba mi się twój blog :).
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta :3
-Koralina Mabbitt (która zapomniała hasła do włsnego konta ;-;)
Hmm...u frank'a słabo z asertywnością u mnie też. Przypadek? Nie sądzę.
OdpowiedzUsuńRozdział świetny. Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału. Jeszcze ta wpadka frank'a na sam
koniec sprawiła że tym bardziej chcę
go przeczytać. Naprawdę genialne ff
/lenia5h
"-Jest uroczy, to wszystko" płakłam xdd Fronek plis xdd
OdpowiedzUsuńdobra, nie umiem pisać komentarzy, rozdział ekstra, czekam na następny ;-;
/edzio pedzio
Fanula na końcu. E.P.I.C!!! rozdział supcio czekam co będzie dalej.
OdpowiedzUsuńBe
Frank co ty zrobiłeś??????? XD rozdział świetny jak zawsze�� /@mrs.darknessss
OdpowiedzUsuńKocham to, kocham to, kocham to!
OdpowiedzUsuńDawaj następny bo nie wytrzymam :( /wellcarryonn
-Jest uroczy, to wszystko- omfg chce wiedzieć co dalej c:
OdpowiedzUsuńOgey, chciałam już wcześniej przeczytać twojego Frerarda, ale mi z głowy wyleciało
OdpowiedzUsuń#soł #sad :<
Dobra: ehm, powiem Ci, że świetnie piszesz!
Naprawdę, nie wiem gdzieś ty się wcześniej dziewczyno chowałaś! Powinnaś pisać jak najwięcej i dzielić się tym z nami!
Ogólnie nie popełniasz żadnych błędów ortograficznych, czy interpunkcyjnych (a wierz mi, czasem mam kurwicę jeżeli chodzi o czepianie się o takie rzeczy xd)
Yhh, no jest spoko xD
I fabuła fajna.
A ojciec Franka to niech się pójdzie w kiblu spuścić :D
Tak, to dobry pomysł xd
Okey, niecierpliwie czekam na następny :D
Pozdrawiam, życzę weny, kotków, piesków...no i oczywiście gołego Frania w łazience ^_^
Btw moja nazwa na twitterze, to: GerardwMymLozku :D
soł...
/GerardwMymLozku
Czytam drugi raz, I WANT MORE pozdrawiam wellcarryonn c:
OdpowiedzUsuńWIESZ ŻE TO CO PISZESZ JEST OSOM ?
OdpowiedzUsuń